http://www.blondynkawpodrozy.pl/wp-content/uploads/2011/08/IMG_0965-190x126.jpg

Chyba fatalna ze mnie autorka. Nadal zazdrośnie trzymam w cieple pamięci Tien Shan, a teraz powoli dorzucam tam też Yangshuo. I to wcale nie dlatego, że jestem zaganiana w Pekinie (chociaż jestem, a im więcej widziałam, tym więcej mi zostało). Jakoś tak… Yangshuo. Piękne, baśniowe i, mimo turystycznego szturmu, autentyczne. Wymyśliłam już nawet tytuł notki, ale sama notka jeszcze nie powstała. To może obrazki zamiast słów? W galerii właściwie nie Yangshuo, a jego okolice. Za zabójczą kwotę 10 yuanów, zwanych …

JM says:
Robiłaś jakieś zdjęcia mogotów z bliska? Bo wszyscy fotografują je daleko... more
http://www.blondynkawpodrozy.pl/wp-content/uploads/2011/08/IMG_0778-190x126.jpg

Od kiedy Kazik i jego żołądek pojechali do roboty, mogę jeść, kiedy chcę. Nikt nie awanturuje się, że nie jadł już od godziny, dzięki czemu właściwie wyeliminowałam konkretne posiłki, za to raczę się rozmaitymi przekąskami i jedyne, czego ciągle szukam, to zimna woda. Zachcianki jedzeniowe generowane są zwykle widokiem czegoś przyrządzanego na ulicy i tak mniej więcej wygląda mój KRÓTKI JADŁOSPIS Z YANGSHUO Kolacja: łodygi bambusa nadziewane wołowiną i ryżem Śniadanie: ślimaki z rzeki Li Przekąska: krewetki z rzeki Li …

Czerwony Kapturek says:
Babciu, a dlaczego Ty masz takie wielkie uszy? more
http://www.blondynkawpodrozy.pl/wp-content/uploads/2011/08/IMG_1451-190x126.jpg

Od wczoraj spotykam te palmy na wietrze, dziś nawet poleżałam w światłocieniach. Inne te palmy tutaj, wielkie, dinozaurze, nieświetliste, ale sam fakt bycia cyprysem przywodzi na myśl to, co powinien i jakąś taką tęsknotę za ogniskiem w Beskidzie. Więc z dedykacją jeszcze raz.  

There are no comments, click here be the first one!
http://www.blondynkawpodrozy.pl/wp-content/uploads/2011/08/IMG_0201-190x126.jpg

Tak nazywa się plantacja herbaty. Wymarzona, wyszukana plantacja, którą udało mi się w końcu zwiedzić. Chcesz uszczęśliwić blondynkę, zabierz ją na plantację herbaty. Tak naprawdę blondynka zabrała się sama. Znalazła ulotkę (w większości po chińsku), że JEST plantacja. Zwalczyła opór materii, że nikt nie wie, gdzie. Wymusiła kilka dowiadujących się telefonów. Znalazła kierowcę, wsiadła na jego motor i pojechała nieistniejącą na mapie drogą w stronę najwyższego punktu w okolicach Yansghuo. A potem już tylko terasowe pola, wodne bawoły i wiatr …

Kamiecz says:
Ja też poproszę o taki kalepusz :-) more

Na dworcu w Guilin

Jest! Pierwszy pociąg, który przyjechał (prawie) o czasie! Pół godziny spóźnienia nie jest godne uwagi, a mógł, cholera, spóźnić się tradycyjnie (tak ze dwie godziny)! Wtedy, zamiast siedzieć na tłocznym dworcu, wylegiwałabym się w klimatyzowanym wagonie, herbatka w zasięgu ręki, pochrapywanie, luksus… Bilety kolejowe w Chinach to SYSTEM. Sprzedawane są na 2 tygodnie przed odjazdem, tydzień lub 5 dni, ale czynniki, które to determinują, pozostają dla nas tajemnicą. Zasadniczo bilet na konkretny pociąg można dostać tego jedynego start-dnia, później już …

 

Hong Kong z bambusem pod pachą

http://www.blondynkawpodrozy.pl/wp-content/uploads/2011/08/IMG_9108-190x126.jpg

(Czarno-biała) panda, pogryzając (zielonkawego) bambusa, przechodzi na (zielonym-żółtym-czerwonym) świetle. Nic, tylko się uczyć, uczyć, uczyć, a panda uczy 6 kolorów chińskiej herbaty. Sympatyczna, prawda? Lekcje admiracji herbaty prowadzone są w Muzeum herbaty i zastawy herbacianej w ramach całego programu ‘Cultural Hongkong’. Wystarczy zajrzeć do miejskiej informacji turystycznej, zaopatrzyć się w ulotki i ma się bezpłatne! zajęcie na jakiś tydzień. Potem bierze się ulotkę z inną treścią i następny tydzień… ‘Cultural HK’ proponuje jeszcze lekcje Tai Chi (niestety, tylko raz w …

 

Chińskie (zaległe) impresje

Gdzieś tam po drodze zbierane i dotąd niewrzucone.   O targowaniu Chińczycy się targują. Cena ostateczna nie ma nic wspólnego z ceną podaną na początku, a jedyną wskazówką, do jakiego poziomu można się targować, jest wartość towaru dla Ciebie. Dzięki tej zabawie opanowałam już chińskie liczebniki (i język gestów), a Kazik wyćwiczył rozgrywki ze sprzedawcami. Zwykle działamy w parze: jedno chce coś kupić, drugie się sprzeciwia, a kupcy obserwują nas jak na meczu tenisa i próbują zmiękczyć to oporne obniżając …

 

Dla fanów jednostek pływających

http://www.blondynkawpodrozy.pl/wp-content/uploads/2011/08/IMG_7289-190x126.jpg

Zagadka: w jakim mieście jesteśmy? Nie udało się podzielić galerii, więc proszę dokonać podziału w wyobraźni. To duże, zatłoczone to całość, to ładne, zielone – kawałek całości, Lamma. Lamma nawet nazwę ma prześliczną. Zrelaksowaliśmy się na Lammie, dowiedzieliśmy, że elektrownia może być romantyczna, pouczyliśmy biologii w towarzystwie krabów-pustelników… Nietoperze z miejscowej kolonii były na tyle uprzejme, że eskortowały nas całą drogę na przystań, a trudno sprawić mi większą przyjemność. Pożegnaliśmy się z Lammą homarem. Luksus.  

 

Nie uwierzycie :)

http://www.blondynkawpodrozy.pl/wp-content/uploads/2011/08/IMG_7961-190x142.jpg

Sama nie wierzę! Dałam się porwać temu, co tak mnie zachwyca, wspólnym tanecznym szaleństwom na świeżym powietrzu i na oczach mnóstwa Chińczyków uczyłam się tańca brzucha! Znacząco obniżyłam przy tym średnią wieku zespołu tańczącego, ale te panie miały w sobie tyle życia i entuzjazmu, że mogę im tylko zazdrościć. Nie wiem, dlaczego wypadło na taniec brzucha, który specjalnie mnie nie pociągał; może po prostu po całym popołudniu wpadania na różne roztańczone grupki akurat przy tańcu brzucha nie zdołałam się powstrzymać …

 

Boski Naxi-Lijiang

http://www.blondynkawpodrozy.pl/wp-content/uploads/2011/08/IMG_5966-190x126.jpg

Ufff, zdołałam dopisać co nieco o Shangri – La, które wyróżnia się wystarczająco, by do niego zajrzeć, jednak jest zbyt cukierkowe, by na dłużej zapamiętać i ponownie odwiedzać. Przemianowując swoje miasteczko na mityczne Shangri-La włodarze zrobili naprawdę dobrą robotę. Co innego Lijiang… Zachwycający, wciągający, z którego na razie nie chce nam się wyjeżdżać, ale bilety do Kunming obligują nas, żeby jednak wsiąść do autobusu. Poza tym, skończyło nam się miejsce w plecakach… Od razu wiedzieliśmy, że przywieziemy więcej niż powinniśmy, …