Czarno-biały.

Nadmiar rozkoszności w tak krótkim czasie może doprowadzić do mruczenia!

Instytut pand to jeden z najistotniejszych powodów istnienia Chengdu na turystycznej mapie; czarno-białe piękności, zwisające z konarów, czochrające się i wykańczające tony bambusa, dobrze wiedzą, jak wykonywać swoje obowiązki zawodowe. Tłumy ciągną do bram instytutu, ale dla pand nawet tłum mogę znieść. Miśki siedzą, zwisają, przewieszają się, sturlują z górki i wyglądają na zadowolone z życia (o ile bambus się nie kończy). Wisienką na torcie była mała, różowa stwora z ogonkiem dłuższym niż reszta ciałka, czyli dokładnie siedmiodniowa pandzia dziewczynka, dostarczona do inkubatora akurat, kiedy przy nim staliśmy.

W gościach u pand spędziliśmy ponad pół dnia, a resztę przeznaczyliśmy na People’s park. Chińczycy potrafią spędzać wolny czas, ale o tym, jak tańczyliśmy walca, kaligrafowaliśmy półtorametrowym pędzlem i co z tymi uszami, będzie, kiedy już się wyśpię.

Jutro autobusujemy się do Kangding (po drodze do Litang). Zieeew…

 

This entry was posted in Bez kategorii and tagged , , . Bookmark the permalink.

One Response to Czarno-biały.

  1. JM says:

    Hmmm… Wyglądają trochę jak połączenie misia z borsukiem :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>