Krótko, rzecz o Yangshuo.

Chyba fatalna ze mnie autorka. Nadal zazdrośnie trzymam w cieple pamięci Tien Shan, a teraz powoli dorzucam tam też Yangshuo. I to wcale nie dlatego, że jestem zaganiana w Pekinie (chociaż jestem, a im więcej widziałam, tym więcej mi zostało). Jakoś tak…

Yangshuo. Piękne, baśniowe i, mimo turystycznego szturmu, autentyczne. Wymyśliłam już nawet tytuł notki, ale sama notka jeszcze nie powstała. To może obrazki zamiast słów?

W galerii właściwie nie Yangshuo, a jego okolice. Za zabójczą kwotę 10 yuanów, zwanych po chińsku ‚quai’, a międzynarodowo RMB lub CNY (czyli za jakieś 4, 40 PLN), zabrałam na całodzienną przejażdżkę daleką kuzynkę Arabelki. Pokrewieństwo poznałam po kolorze i poskrzypywaniu, poza tym okazała się równie dzielna i nie wystraszyła się rogatych hipopotamów.

 

 

 

 

This entry was posted in Bez kategorii and tagged , . Bookmark the permalink.

One Response to Krótko, rzecz o Yangshuo.

  1. JM says:

    Robiłaś jakieś zdjęcia mogotów z bliska? Bo wszyscy fotografują je daleko i zamglone (tak w sumie jest najbardziej klimatycznie), ale kiedyś bym zobaczył tak na wyciągnięcie ręki ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>