Krótko, rzecz o Yangshuo.

http://www.blondynkawpodrozy.pl/wp-content/uploads/2011/08/IMG_0965-190x126.jpg

Chyba fatalna ze mnie autorka. Nadal zazdrośnie trzymam w cieple pamięci Tien Shan, a teraz powoli dorzucam tam też Yangshuo. I to wcale nie dlatego, że jestem zaganiana w Pekinie (chociaż jestem, a im więcej widziałam, tym więcej mi zostało). Jakoś tak… Yangshuo. Piękne, baśniowe i, mimo turystycznego szturmu, autentyczne. Wymyśliłam już nawet tytuł notki, ale sama notka jeszcze nie powstała. To może obrazki zamiast słów? W galerii właściwie nie Yangshuo, a jego okolice. Za zabójczą kwotę 10 yuanów, zwanych …

Posted in Bez kategorii | Tagged , | 1 Comment

Chińskie (zaległe) impresje

Gdzieś tam po drodze zbierane i dotąd niewrzucone.   O targowaniu Chińczycy się targują. Cena ostateczna nie ma nic wspólnego z ceną podaną na początku, a jedyną wskazówką, do jakiego poziomu można się targować, jest wartość towaru dla Ciebie. Dzięki tej zabawie opanowałam już chińskie liczebniki (i język gestów), a Kazik wyćwiczył rozgrywki ze sprzedawcami. Zwykle działamy w parze: jedno chce coś kupić, drugie się sprzeciwia, a kupcy obserwują nas jak na meczu tenisa i próbują zmiękczyć to oporne obniżając …

Posted in Bez kategorii | Tagged | Leave a comment

Dla fanów jednostek pływających

http://www.blondynkawpodrozy.pl/wp-content/uploads/2011/08/IMG_7289-190x126.jpg

Zagadka: w jakim mieście jesteśmy? Nie udało się podzielić galerii, więc proszę dokonać podziału w wyobraźni. To duże, zatłoczone to całość, to ładne, zielone – kawałek całości, Lamma. Lamma nawet nazwę ma prześliczną. Zrelaksowaliśmy się na Lammie, dowiedzieliśmy, że elektrownia może być romantyczna, pouczyliśmy biologii w towarzystwie krabów-pustelników… Nietoperze z miejscowej kolonii były na tyle uprzejme, że eskortowały nas całą drogę na przystań, a trudno sprawić mi większą przyjemność. Pożegnaliśmy się z Lammą homarem. Luksus.  

Posted in Bez kategorii | Tagged , , | Leave a comment

Nie uwierzycie :)

http://www.blondynkawpodrozy.pl/wp-content/uploads/2011/08/IMG_7961-190x142.jpg

Sama nie wierzę! Dałam się porwać temu, co tak mnie zachwyca, wspólnym tanecznym szaleństwom na świeżym powietrzu i na oczach mnóstwa Chińczyków uczyłam się tańca brzucha! Znacząco obniżyłam przy tym średnią wieku zespołu tańczącego, ale te panie miały w sobie tyle życia i entuzjazmu, że mogę im tylko zazdrościć. Nie wiem, dlaczego wypadło na taniec brzucha, który specjalnie mnie nie pociągał; może po prostu po całym popołudniu wpadania na różne roztańczone grupki akurat przy tańcu brzucha nie zdołałam się powstrzymać …

Posted in Bez kategorii | Tagged , , | Leave a comment

Boski Naxi-Lijiang

http://www.blondynkawpodrozy.pl/wp-content/uploads/2011/08/IMG_5966-190x126.jpg

Ufff, zdołałam dopisać co nieco o Shangri – La, które wyróżnia się wystarczająco, by do niego zajrzeć, jednak jest zbyt cukierkowe, by na dłużej zapamiętać i ponownie odwiedzać. Przemianowując swoje miasteczko na mityczne Shangri-La włodarze zrobili naprawdę dobrą robotę. Co innego Lijiang… Zachwycający, wciągający, z którego na razie nie chce nam się wyjeżdżać, ale bilety do Kunming obligują nas, żeby jednak wsiąść do autobusu. Poza tym, skończyło nam się miejsce w plecakach… Od razu wiedzieliśmy, że przywieziemy więcej niż powinniśmy, …

Posted in Bez kategorii | Tagged , | 2 Comments

Deszcz w Shangri-La

http://www.blondynkawpodrozy.pl/wp-content/uploads/2011/08/IMG_5434-190x126.jpg

Walczę jeszcze z wpisami o Litangu (świeżo uzupełnione + galeria) , a tu czas wyjeżdżać z Shangri-La. Właściwie to nawet już wyjechaliśmy i wylądowaliśmy w Lijiangu, ale Shangri-La dopomina się o nieco uwagi. Galeria: (tekst poniżej) Deszcz, deszcz, niedeszcz? Eee, deszcz ? tak w skrócie minęły nam trzy dni w Zhongdian, od niedawna oficjalnie zwanym Shangri-La. Shangri-La leży na wspomnianej wcześniej Tea Horse Road i łączy społeczności przemierzające ten szlak od wieków: Tybetańczyków, Naxi i Chińczyków Han (czyli Chińczyków właściwych). …

Posted in Bez kategorii | Tagged , , | 2 Comments

Mały, litański Tybet

http://www.blondynkawpodrozy.pl/wp-content/uploads/2011/08/IMG_4693-190x126.jpg

Ludzie noszą coraz więcej warstw i kolorów, a krowy zakładają włochate płaszczyki i machają puszystymi kitami w takt ‚ooogon musi mieć miękką kitkę’.   Zbliżamy się do epicentrum tybetańskości w Chinach, Litangu. Tu wszystko wygląda inaczej i bliżej stąd do Lhasy niż do Beijingu. Aby tu trafić, należy pokonać Sichuan-Tibet Highway. To odwieczny szlak handlowy, słynna Tea-Horse Road, prowadząca dalej do Lhasy, od czasów wymiany koni za herbatę prawdopodobnie wyglądająca tak samo. Obecnie trwają tu intensywne prace budowlane, z okien …

Posted in Bez kategorii | Tagged , , , | Leave a comment

Żałośnie.

http://www.blondynkawpodrozy.pl/wp-content/uploads/2011/08/IMG_4516-1-190x126.jpg

Międzylądowanie w Xiansheng. Dużo tych międzylądowań: kiedy brak bezpośredniego połączenia między odpowiednimi miejscowościami, dojeżdża się do takiego np. Xiansheng wieczorem, żeby jutro przed 6 rano łapać autobus/busa/cokolwiek dalej we właściwą stronę. Jutro mamy nadzieję to cokolwiek złapać i dotrzeć do Shangri-La, żeby połudzić się jej mitem. Zaczyna się żałośnie… Przedwczoraj skończyła mi się wytrzymałość. Po 10 godzinach jazdy (a odległość Kangding(też międzylądowanie)-Litang to ok. 350 km) przez niekończące się roboty drogowe dotarliśmy do Litangu, najbardziej tybetańskiej z chińskich miejscowości . …

Posted in Bez kategorii | Tagged , | 1 Comment

Czarno-biały.

http://www.blondynkawpodrozy.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_3874-190x126.jpg

Nadmiar rozkoszności w tak krótkim czasie może doprowadzić do mruczenia! Instytut pand to jeden z najistotniejszych powodów istnienia Chengdu na turystycznej mapie; czarno-białe piękności, zwisające z konarów, czochrające się i wykańczające tony bambusa, dobrze wiedzą, jak wykonywać swoje obowiązki zawodowe. Tłumy ciągną do bram instytutu, ale dla pand nawet tłum mogę znieść. Miśki siedzą, zwisają, przewieszają się, sturlują z górki i wyglądają na zadowolone z życia (o ile bambus się nie kończy). Wisienką na torcie była mała, różowa stwora z …

Posted in Bez kategorii | Tagged , , | 1 Comment

Uziemieni

Zostaliśmy uziemieni syczuańską ulewą. Wczoraj zapisałam sobie w notesiku ‚nie licząc gór, to dopiero drugi deszcz’. No to mam trzeci, i to raczej zaawansowany. Jesteśmy już w strefie monsunowej, jeszcze nas nie zalewa, ale lato to najbardziej mokra pora roku. A wszystko, co zaplanowaliśmy w Chengdu i okolicach, wymaga długich spacerów na świeżym, nieparasolowym powietrzu. Ciekawe, czy pandom pada na pyszczek, czy pochowały się w domkach? Bo dziś mieliśmy właśnie pandy odwiedzić, ale dźwięk budzika zlał się z szumem deszczu. …

Posted in Bez kategorii | Tagged , | Leave a comment